Biografia Anny Iwaszkiewicz pióra Sylwii Góry to znakomita lektura dla każdego, komu historia literatury polskiej nie jest obca. Komu zależy na wiedzy poszerzonej o pisarzach i środowisku literatów dwudziestolecia międzywojennego, a także czasów powojennych niezwykle trudnych dla twórców, bywało, że nie pozwalających pójść na kompromis z nową, ludową, władzą.
W świetle tego uznać można, że Jarosław Iwaszkiewicz i jego żona Anna należeli do Parnasu wybrańców, którym ani głód, ani bieda w oczy nie zajrzały. Ani przed wojną, gdy ubogi poeta ukraiński spotkał dziedziczkę rodu Lilpopów, a bogaty teść sponsorował byt młodych. Po czasy powojenne, w których Jarosław Iwaszkiewicz został, jak mówili złośliwie byli koledzy Skamandryci (Antoni Słonimski), pieszczochem władzy i czerpał z tego profity.
Ale to tylko jedna strona medalu – oboje Iwaszkiewiczowie byli bez wątpienia niezwykle utalentowani – On poeta i pisarz, Ona tłumaczka i pisarka. Przetrwali razem blisko 60 lat, wspierając się i kochając, a Stawisko, w którym mieszkali cały czas było symbolem kultury i życia literackiego wysokiego poziomu.
W innej, przeczytanej przeze mnie książce, Wiesław Kępiński, adoptowany syn Iwaszkiewiczów przytacza dziennik wizyt ze Stawiska – to imponujące ilu ważnych oficjeli ze świata i Polski tu gościło! Ile gorących dyskusji było tu prowadzonych, ile światopoglądów się ścierało. A muzą tych spotkań była pani Anna.
Od wielu lat obiecuję sobie, że zwiedzę Muzeum w Stawisku, mam nadzieję, że tak się stanie. Pomimo różnych zawirowań min. homoseksualizmu Jarosława (ciekawa jest rozmowa z Wiesławem Kępińskim!), dewocji czy powracającej choroby psychicznej Anny i pobytu w zakładach zamkniętych, jedno nie mogło żyć bez drugiego. Pomimo wszystko trwali razem.
Sylwia Góra pracowicie odtajnia dokumenty, by pokazać, że Anna Iwaszkiewicz zaniechała swojej kariery świadomie trwając jako „drugi plan” Jarosława. Z przytaczanych fragmentów listów do męża i dzienników wyłania się intymny obraz kobiety wciąż zafascynowanej Poetą, czerpiącej z tego związku całą energię. Warto przeczytać tę książkę, by dać także Annie miejsce na literackim Parnasie, by ocalić od zapomnienia.
