„Puste miejsce” to moje pierwsze spotkanie z piórem Pauliny Cedlerskiej. Już opis, który znalazłam na tyle okładki zachęcił mnie do lektury.
A o czym jest ta powieść? Otóż na przestrzeni dziesięciu lat mamy tutaj dwa zaginięcia, dodajmy: tajemnicze zaginięcia. Pierwsze z nich dotyczy czterech podopiecznych poradni zdrowia psychicznego, którzy wracają z zawodów pływackich, i z sobie tylko wiadomych przyczyn zmieniają trasę, a następnie po prostu przepadają. Ciała dwójki z nich zostają odnalezione po kilku tygodniach. Mało tego – po wykonaniu sekcji zwłok okazuje się, że zmarli z przyczyn naturalnych. Pozostali nigdy nie zostali odnalezieni.
Drugie, to zaginięcie młodego małżeństwo: Jaśminy i Wojtka, którzy spędzają wakacje w kamperze eksplorując Puszczę Piską. Policja znajduje jedynie ich porzucone auto, i co najciekawsze - kilkanaście kilometrów od miejsca, w którym dekadę wcześniej odnaleziono samochód należący do czwórki zaginionych mężczyzn.
W tym wszystkim pojawia się Karolina, dziennikarka, której brat był jednym z czwórki zaginionych przed dziesięcioma laty. Dziewczyna nie daje za wygraną, poszukuje brata i czasem można odnieść wrażenie, że dostrzega więcej od policji, bo czuje, że te dwie tragedie coś łączy.
Cóż, brzmi interesująco, prawda? Autorka całkiem sprawnie rozwinęła fabułę: mamy małe miasteczko, a także jego mieszkańców, którzy skrywają mroczne tajemnice. Jest zagadka, która wciąga, i koniecznie chce się poznać jej rozwiązanie. Plus też za podjęcie trudniejszych tematów, takich jak: żałoba i tęsknota, choroba psychiczna czy samotność. To wszystko dzieje się między innymi na terenie Puszczy Piskiej, co także stanowi atrakcje dla czytelnika.
Powieść napisana jest prostym językiem, dzięki czemu czyta się ją bardzo szybko. Czasem zgrzytały mi dialogi, bo brzmiały nienaturalnie, ale przymknęłam na to oko, bo chęć poznania rozwiązania zagadki, była silniejsza.
Widać też, że Autorka jest dziennikarką, bo przemyca w swej książce branżowe słownictwo, a także wprowadza czytelnika w arkana pracy dziennikarskiej. Jest to ciekawa odmiana, i przyjemnym było dla mnie dowiedzenie się czegoś nowego.
Samo zakończenie nieco mnie rozczarowało, a może nie tyle jego kształt mnie rozczarował, co fakt, że według mnie powinno być ono bardziej umocowane w fabule innymi scenami – tak, by było bardziej wiarygodne. Ale z drugiej strony, niektórym może się podobać właśnie za ten nagły twist.
Podsumowując: „Puste miejsce” będzie idealną lekturą na podróż czy urlop. Czyta się szybo, przyjemnie, nie ma tam niepotrzebnych opisów przemocy, a są za to tajemnice, piękna Puszcza Piska i zło, które czai się dosłownie wszędzie.
